„A to Kowary właśnie!”

                                            

         „ I ja tam byłam, miód i wino piłam…”, impreza rodem z pięknej baśni, bo wpisująca się schemat zwycięstwa dobra nad złem. Świadczy o tym niecodzienna uroczystość zorganizowana przez Stowarzyszenie Miłośników Kowar. 15 grudnia spotkaliśmy się w ich siedzibie , by świętować czterdziestolecie ważnego dla mieszkańców naszego miasta wydarzenia, wydarzenia, które zjednoczyło kowarzan w latach siedemdziesiątych w pracy dla wspólnego dobra.     

           W 1975 roku wzięliśmy udział w Telewizyjnym Banku Miast  ( Turniej Miast ) – była to cykliczna audycja Telewizji Polskiej, nadawana od lat 60 do 80 XX w. Do turnieju zapraszano miasta średniej wielkości i mniejsze, które rywalizowały ze sobą w kilkunastu konkurencjach. Była to też okazja do promocji miasta, a także integracji lokalnej społeczności. Naszym rywalem  były Głuchołazy. Współzawodnictwo zakończyło się remisem. Niektórzy, nieco bardziej wtajemniczeni, twierdzą, że wynik był stertowany, nie do końca uczciwy. Może tak, a może nie. Nie chcę teraz dociekać, jak było . Ważne jest to, że walka jednoczyła, niczym wspólny stół, mimo absurdów i nieuczciwości komunistycznego systemu.

 

    A dzisiaj…? , dzisiaj spotkaliśmy się również przy wspólnym stole , by wspominać chwile uniesień, zapału i poświęcenia. Mimo trudnej rzeczywistości, nadal jesteśmy idealistami umiejącymi cieszyć się z faktu , że jesteśmy razem, że nasza przeszłość była tak malownicza. Przed czterdziestu laty śpiewaliśmy piosenkę do tekstu Andrzeja Waligórskiego i muzyki Włodzimierza Plaskoty i Bogusława Klimsy „Kowary, Kowary…” . Teraz zrobiliśmy to ponownie! Piosenkę zagrała Kowarska Orkiestra Rozrywkowa pod kierunkiem pana Roberta Oskólskiego. Cieszy fakt, że w jej wykonanie zaangażowały się różne pokolenia kowarzan, ci najstarsi- jak pan Stanisław Schmidt i najmłodsi – uczeń kowarskiego gimnazjum Leon Kancerek. Powstała również druga wersja tej piosenki w aranżacji Marcina Króla. Płytę będziemy mogli nabyć w SMK. To miła pamiątka wydarzeń z lat siedemdziesiątych i tych współczesnych.

    Wtedy pracowaliśmy, by wygrać. Teraz patrzymy na naszą przeszłość z przymrużeniem oka i… wielkim sentymentem. W przygotowanie uroczystości zaangażowało się grono ludzi , którzy nadal umieją i chcą pracować dla wszystkich. Pan Zenon Doda , ówczesny przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej, a dzisiaj inicjator przedsięwzięcia sprawił, że czas się cofnął. Oglądaliśmy  galerię zdjęć ilustrujących ówczesny wysiłek mieszkańców Kowar oraz stan współczesny powstałych wtedy obiektów.                                                                                                                                            Wystrój sal SMK stylizowany na lata siedemdziesiąte XX wieku  przypominał o niełatwej polskiej rzeczywistości. Niczym z „Misia” Barei obok nieśmiertelnej galarety i smalcu z ogórkiem na stole pojawiła się łyżka przytwierdzona łańcuchem do stołu- symbol absurdów ówczesnego świata. Było stare radio i magnetofon szpulowy, ale także ludzie, którzy wtedy ciężko pracowali i wierzyli , że ich praca ma sens.

     Dzisiaj byli również obecni: pani Ewelina Zaleta-Longa(wtedy Naczelnik Miasta Kowary) i pan Stefan Truszczyński(ówczesny dziennikarz TVP, kowarski rzecznik i promotor a obecnie Sekretarz Generalny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Roman Jarosz, działacz społeczny, były mieszkaniec Kowar i ... my , różne pokolenia kowarzan - współcześni marzyciele i idealiści.

                                                                                                 B.K.